10 kwietnia 2009

ŚNIEŻKA 1602 m n.p.m.



Kościół Wang – drewniany ewangelicki jedyny poza północną Europą skandynawski kościół w stylu romańskim. Bardzo ładny obiekt do fotografowania.





Szlaki prowadzące na najwyższy szczyt Sudetów Śnieżkę 1603 m n.p.m. są atrakcyjne pod względem widokowym. Maszeruje się przyjemnie choć trzeba pamiętać o zmienności pogody.



Kotły Małego i Wielkiego Stawu to jedne z najbardziej urokliwych części wyprawy na Śnieżkę podążając szlakiem od zachodu rozpościerają się w dole bajkowe, tajemnicze krajobrazy, które robią wrażenie i sprawiają, że czujemy się, że jesteśmy w krainie duchów.








Przed samym wejściem na szczyt znajduje się Równia pod Śnieżką, której osobliwością są torfowiska. Mimo że miąższość torfu nie przekracza 2 m, torfowiska pochłonęły sporo ofiar. Samo podejście na Śnieżkę jest forsowne ale na pewno satysfakcjonujące. W razie burzy należy bezwzględnie zaniechać ataku na szczyt, a przy silnym wietrze zachować szczególną ostrożność.





Śnieżka to tzw. biegun polskiego zimna. To tutaj wzniesiono w 1899 roku obserwatorium meteorologiczne. Dziś znajdują się tutaj tzw. latające spodki czyli trzy budynki obserwatorium z czego jeden z nich na początku 2009 roku został uszkodzony przez nawały śniegu i jest wyłączony z eksploatacji. Będąc na Śnieżce nawet w pełni lata trzeba pamiętać o odpowiedniej ciepłej odzieży.












Schodząc z Śnieżki trzeba koniecznie zejść do Małego Stawu , gdzie w pobliżu znajduje się urokliwe schronisko Samotnia nawiązujące do tajemniczości tego miejsca. Ponad nim wznosi się Strzecha Akademicka jedno z najstarszych schronisk w Karkonoszach. Wyprawa na Śnieżkę to całodniowa wędrówka wyczerpująca ale warta zachodu. Polecamy wyruszyć z Karpacza i tutaj też powrócić szlakiem od drugiej strony. Widoki tutejsze są wspaniałe i niezapomniane...

Tekst: Robert Drabczyk

2 kwietnia 2009

PAULO COELHO - "OKLASKI" (LIST DO PAPIEŻA JANA PAWŁA II)

Kiedy wiadomość o Twojej śmierci została ogłoszona,
ludzie zgromadzeni na placu Świętego Piotra w Rzymie
pochylili głowy. Ale zaraz potem rozległy się oklaski.
Oklaski wyrażające uczucia również tych wszystkich
którzy chcieli tam być w tej szczególnej chwili.
Wcale nie po to, by Cię opłakiwać, ale żeby Ci powiedzieć:
Dziękujemy za to, że byłeś.
Dziękujemy, że przypomniałeś nam o darze wytrwałości.
Dziękujemy, że otworzyłeś nam oczy na dar wiary.
Dziękujemy, że poruszyłeś nasze serca darem woli.
Dziękujemy za to, że kiedy czuliśmy się słabi,
Twój przykład dodawał nam sił.
Dziękujemy za to, że głosiłeś pokój,
mówiąc, że wojna, niezależnie od tego, kto zwycięża,
zawsze jest klęską dla ludzkości.
Dziękujemy, że przypomniałeś nam o szacunku
dla planety, na której żyjemy, mówiąc:
"Całuję ziemię tak, jak całowałem ręce mojej matki".
Dziękujemy za to, że wyszedłeś na spotkanie swojego stada, które
tak bardzo potrzebowało zobaczyć Cię i usłyszeć Twoje
słowa: "Szukałem was, teraz wy przybyliście do mnie".
"Nie lękajcie się wyruszyć w nieznane. Idźcie odważnie,
z wiarą i ufnością, wiedząc, że jestem z wami".
To Twoje słowa. Swoim życiem dałeś nam przykład,
a my będziemy iść dalej. Będziemy ronić łzy z nadzieją,
że ich nie zauważysz. Że usłyszysz tylko nasze oklaski,
Janie Pawle II, Papieżu Pielgrzymie.

2 kwietnia 2005